wtorek, maja 17, 2005

TO MÓJ NOWY MASMIX

Posmarowali nią okładkę nowego "Newsweeka". Na fotce maślane oczy z nadpalonym papierosem i zapowiedź "przeboju literackiego roku" o "dużej sile rażenia". No tak. Dorotka po raz drugi wybiera się w pogoń za tęczą po runo brzydkiego kaczątka młodzieżówkowej prozy. Z fragmentów "Pawia królowej", miłosiernie udostępnionych czytelnikom "Newsweeka" wynika, iż prawidłem "drugiej książki" będzie głośniej, mocniej, ciężej. Chyba niewielu konserwowych odbiorców to wytrzyma, ale też nie dla nich powstał ten rymowany ślizg kontrolowany po śmietnisku nowomowy. Wysłannicy "Newsweeka" z grubej rury strzelają analogią do "Wesela" Wyspiańskiego, że i u Dorotki i u rezerwowego wieszcza podobna rytmizacja przedstawianej rzeczywistości. Na kolana każą rzucić natomiast, występujące podobno obficie, akcenty autotematyczne, świadczące, iż autorka spisuje całość na nawiasach i zawiasach własnej biografii oraz procesu twórczego. Sądząc z tych paru kąsków, udostępnionych w "Newsweeku", Dorotka lepiej trawi rynsztok nizin ludowości niż konsumuje owoce wyżyn współczesnej kultury, lecz to na jej korzyść tylko. Potencjalni czytelnicy wezmą Dorotkę za swojaka, jak w przypadku wcześniejszej defloracyjki ze Silnym super star. Teraz star jest Dorotka i ona rozdaje kartki zarówno na bycie sprzedajną, jak i niebycie konformistką. Druga powieść sprzeda się jednak wyśmienicie, bo potrzeba produktu wyprofilowanego pod rozluzowane hormony najmłodszej generacji czytacieli, produktu miksującego całą tę pulpę Warszawkowej telewizorni z pulpetami ulicznej wegetacji, jest przeogromne. Dorotka zatem znowu rządzi. Dla niej stypendia, szpalty kolorowych tygoników, zawiść malutkich pióropuszycieli. A dla nas paw..

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ojej a jak fajnie, ze autorem tekstu z newsweeku jest osoba stale wspolpracujaca z Lampa /tzn Bratkowski/

super :)

Anonimowy pisze...

no cóz Dorotka jest fenomenem bowiem we wszechogarniającym konformiźmie ona jakoś kroczy własną drogą nie bedęc przy tym nonkonformistka, ani za, ani programowo przeciw ale we własnym autonomicznym świecie, i za to ją lubia i nie lubią i jeszcze potrafi zjednywac sobie ludzi, i ma szczęście, a w maszynie sławy wystarczy osiągnąć masę krytyczną, potem jest z górki

Anonimowy pisze...

Nabokov uważa, że w literaturze wystarczy tylko osiągnąć świętość, a potem jest z górki.

Anonimowy pisze...

może to być, by dorotka świętą była?;)

Anonimowy pisze...

gdyby można było napisać wzór na "sukces", to sukces stałby się czymś innym