W ptaszarni dawno nie było tak głośno i kontrowersyjnie. A wszystko z powodu decyzji hodowczyni drobiu, by porzucić swoje hobby i pozostawić stada ptaszków samym sobie. No i zaczęły one ćwirkać, ćwirlać i ćwierkotać. Najpierw w tonie błagalnym, że hodowczyni była dla nich taka dobra, że nikomu skrzydełek nie obrywała, że zawsze przyniosiła proso i w ogóle, że jak matka się zachowywała, więc nie może sobie odejść i zostawić ich na pastwę losu. Potem co poniektóre ptaszęta zaczęły się bzdyczyć. Wyzywały hodowczynię od nomen omen dusigroszów, despotów, hersztów, przypominały, jak to kiedyś, gdy jeden złośliwy indor kwiczał, wzięła go za łeb i ukręciła mu go, tak, że się nigdy już na serwerze nie odezwał. Rozgdakaną gawiedź starał się uspokoić wicehodowca. "Wszystko zostanie po staremu" - zapewniał, jednocześnie dziękując hodowczyni za tyle lat twórczego poświęcenia i wręczając jej symboliczny laur Złotego Dzioba. "Bylebyśmy moje drogie ptaszęta się rozpierzchły" - apelował. Nie wiedział, że to jednak dopiero początek prawdziwej awantury, która rozlała się na sąsiednie hodowle. Pawie wymyśliły, żeby płacić im za samą obecność, kaczki, by dać im bezwględny dostęp do zabezpieczeń systemu, by mogły do woli komentować inny drób, zaś prawdziwe ptaki, tj. te, które potrafią latać, stwierdziły, iż w gruncie rzeczy nie należą do hodowli, tylko tu śpią, a jak im się zechce, to polecą nawet do Afryki, gdzie przyjmą ich z pocałowaniem kuperka. Chociaż nikt jeszcze nie doszedł do porozumienia, a przejmujący schedę wicehodowca kompletnie nie radzi sobie ze stadem, wynik tego zamieszania wydaje się oczywisty. Wszyscy skończą w zupie. W proszku i w szufladzie. Tak jak wszystkie cieńko śpiewające ptaszki.
wtorek, grudnia 06, 2005
PTASZKI ZE SZUFLADY
W ptaszarni dawno nie było tak głośno i kontrowersyjnie. A wszystko z powodu decyzji hodowczyni drobiu, by porzucić swoje hobby i pozostawić stada ptaszków samym sobie. No i zaczęły one ćwirkać, ćwirlać i ćwierkotać. Najpierw w tonie błagalnym, że hodowczyni była dla nich taka dobra, że nikomu skrzydełek nie obrywała, że zawsze przyniosiła proso i w ogóle, że jak matka się zachowywała, więc nie może sobie odejść i zostawić ich na pastwę losu. Potem co poniektóre ptaszęta zaczęły się bzdyczyć. Wyzywały hodowczynię od nomen omen dusigroszów, despotów, hersztów, przypominały, jak to kiedyś, gdy jeden złośliwy indor kwiczał, wzięła go za łeb i ukręciła mu go, tak, że się nigdy już na serwerze nie odezwał. Rozgdakaną gawiedź starał się uspokoić wicehodowca. "Wszystko zostanie po staremu" - zapewniał, jednocześnie dziękując hodowczyni za tyle lat twórczego poświęcenia i wręczając jej symboliczny laur Złotego Dzioba. "Bylebyśmy moje drogie ptaszęta się rozpierzchły" - apelował. Nie wiedział, że to jednak dopiero początek prawdziwej awantury, która rozlała się na sąsiednie hodowle. Pawie wymyśliły, żeby płacić im za samą obecność, kaczki, by dać im bezwględny dostęp do zabezpieczeń systemu, by mogły do woli komentować inny drób, zaś prawdziwe ptaki, tj. te, które potrafią latać, stwierdziły, iż w gruncie rzeczy nie należą do hodowli, tylko tu śpią, a jak im się zechce, to polecą nawet do Afryki, gdzie przyjmą ich z pocałowaniem kuperka. Chociaż nikt jeszcze nie doszedł do porozumienia, a przejmujący schedę wicehodowca kompletnie nie radzi sobie ze stadem, wynik tego zamieszania wydaje się oczywisty. Wszyscy skończą w zupie. W proszku i w szufladzie. Tak jak wszystkie cieńko śpiewające ptaszki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

3 komentarze:
nie wiem, o co to całe zamieszanie z Jolą Grosz... całe szczęście, że Za Dużo potraktował to z własciwym sobie dystansem
Biorąc w dyskusji na Nieszufladzie nie byłem dokładnie zorientowany i doczytany, jak w każdym urzędzie, mnóstwo dokumentów. Ale była jeszcze kontynuacja na ich portalu i ktoś po nickiem Sabina ujawnił różne sprzeniewierzenia w korekcie i ingerencji przez Administrację tekstów komentarzy i retuszów, co nawet w blogu prywatnym jest niedopuszczalne. Protest całej społeczności internetowej w tym wypadku konieczny. Świadczy to o dużej niedojrzałości właścicieli tego portalu, albo niewiedzy. Zawsze usuniecie przez cenzurę musi być udokumentowane, tak, jak to było w czasie wojennym w "Tygodniku Powszechnym". To wtedy to była wieka zdobycz polskiego dziennikarstwa, właśnie ten ślad ingerencji cenzury. Na forum GW sporo takich śladów i wszystko jest w porządku.
Hi Za Duo ! You cannot explain better your thoughts about PTASZKI ZE SZUFLADY . Congratulations for your blog, it's really nice! Continue to keep it updated! If you wanna visit my website about scommesse click on this link: here you'll find just scommesse !
Prześlij komentarz